Jest wszechobecna, choć niewidzialna. Miłość.
"Nie jestem pewien do czego służy miłość, ale tak mniej więcej wydaje mi się, że do kupowania Ci świeżego chleba, gdy jeszcze śpisz, do podawania ręcznika gdy wychodzisz spod prysznica, do parzenia Ci kawy i przyjmowania za to uśmiechu, do chowania Cię pod parasolem albo w dłoniach, do niewierzenia w cellulitis, do niewidzenia zmarszczki, do słuchania z Tobą muzyki i spacerowania palcami po Tobie..."
Dlatego popełniam błędy.
" W życiu nie można mieć wszystkiego, ale można spotkać kogoś, dzięki komu wszystko inne przestaje mieć znaczenie. " Nie napiszę tego co powinnam bo nie stać mnie na słowa, które powinny paść w tej sytuacji. Nie stać mnie, aby przyznać się do winy, aby powiedzieć wszystko. Zgadza się, jestem tchórzem. Ale wiesz co Ci powiem? Ten tchórz, który we mnie siedzi, znalazł się tam z konkretnych powodów. Nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, nie wyolbrzymiałam tragizmu sytuacji wtedy kiedy chciałam, aby ktoś się mną zaopiekował. Ja po prostu strasznie się bałam, ot cały sekret. I nadal się boję. Boje się, że wszyscy mnie zostawią, że przestanie innym na mnie zależeć, że zostanę odtrącona, że zostanę totalnie sama ze sobą. "Tak bardzo potrzebuję, aby ktoś się o mnie troszczył w tym obcym świecie. Choć wiem jak bardzo nie zasługuję na tę troskę. Ja, z moimi idiotycznymi depresjami i całą maszynerią spekulacji". Czy jakoś tak... Po prostu się boję....
Comments
Post a Comment